wtorek, 11 października 2011

a mnie jest szkoda lata


Definitywny koniec wakacji.
Muszę przyznać, że odwaga moich kobiet przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania.
Start do fruwania nad zatoką Kwernerską w Chorwacji na spadochronie za ciągnącą go motorówką odbył się nadzwyczaj spokojnie, a samo fruwanie sprawiło nam mnóstwo frajdy. To niezłe uczucie kiedy cała rodzina powiązana uprzężami patrzy z góry na ten "najpiękniejszy ze światów".Wspólne wakacje myślę sobie, to obowiązkowe małe co nieco pozwalające wzmocnić więzy rodzicielsko-małżeńskie pod warunkiem wszakże dobrowolności i zgody na "nic-nie-robienie" oraz wydawanie bez ograniczeń kasy "na-co-się-ma-ochotę".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz